Przyroda

Co to, sroczko gadatliwa?

IMG_7881

Powiedz, jak to się nazywa?

Powiedz, co to zwykle bywa?

Powiedz, co się za tym skrywa?” [1]

To pytania postawione sroczce-skoczce przez Kubusia Puchatka. A ja chciałabym wiedzieć co się dzieje sroczko, że Cię wrona prześladuje? Czy to, że od Ciebie większa daje jej prawo do odbierania Twojego starannie wybudowanego gniazda, domku Twoich dzieci?

Brzmi to trochę dramatycznie, ale tak to właśnie postrzegam i chyba muszę się pogodzić z tym, jak zorganizowany jest świat naszych skrzydlatych przyjaciół (pisząc o skrzydlatych przyjaciołach mam na myśli wszelkie ptaki, niekoniecznie wrony). Z tym, że wrona, większa i silniejsza, próbuje wykorzystać swoją przewagę, by przegonić sroki z ich gniazda. To może ja opowiem, jak to wygląda z perspektywy mojego okna.

IMG_7878

Ptasia wojna, tak to bowiem można nazwać, rozpoczęła się przed około trzema tygodniami. Już wcześniej obserwowaliśmy trwającą za naszymi oknami budowę – to sroki szykowały miejsce dla swojego potomstwa. Gałązka po gałązce i z dnia na dzień gniazdo rosło. Wysoka brzoza, którą sroki wybrały na plac budowy, znajduje się na tyle blisko, że dopóki wiosenne liście nie zasłoniły konarów, mieliśmy świetny punkt obserwacyjny. Teraz punkt się nie zmienił, ale zieloność nam trochę zasłania. Jedynym mankamentem jest ułożenie gałęzi: gniazdo znajduje się pomiędzy trzema konarami, z których jeden mamy dokładnie pośrodku pola widzenia, więc możemy obserwować gniazdo bez jego centralnej części. Z tym wiąże się krótka historyjka. Kiedy tak podpatrywaliśmy budowę gniazda, Mąż zauważył, że ta gałąź, o której wspomniałam, utrudni nam obserwacje, ponieważ nie będziemy widzieli środka gniazda. Ja na to wyraziłam nadzieję, że może nie będzie źle, bo w końcu boki gniazda widzimy. Mąż: ale sroki złożą jaja w środku i pisklęta też będą w środku, a to będzie dokładnie za tą gałęzią, co to nam przeszkadza. Ja: może nie, może będą tak z boku, że będziemy je widzieć. Mąż (z dezaprobatą dla mojego pomysłu): tak, z boku; sadzasz dzieci na parapecie? Tą propozycją wywołał u mnie wybuch śmiechu, który zakończył snucie niekorzystnych wizji.

IMG_7882

Mąż miał rację: gałąź zasłania nam widok i niestety nie wiemy – możemy się tylko domyślać – co się obecnie dzieje w gnieździe. Za to doskonale widać, co się dzieje wokół gniazda, a dzieje się właśnie ta wojna, która jest motywem przewodnim dzisiejszej opowieści. Wojna składa się z wielu bitew, toczonych codziennie, mam czasem wrażenie, że nieustannie. Sroki starają się nie dopuścić wrony w pobliże gniazda, wrona usiłuje je podejść. Sroki skrzeczą, wrona kracze. Jeszcze dwa tygodnie temu było zimno, nawet bardzo zimno, jak na tę porę roku i mieliśmy obawy, co będzie z pisklętami srok. Jeżeli w momencie rozpoczęcia wojny w gnieździe już były złożone jaja, to przy tamtych temperaturach wątpliwe nam się wydało, czy przetrwają, a to z tej przyczyny, że sroki całymi dniami zamiast ogrzewać jaja walczyły z wroną. Gdyby się okazało, że to już nie jaja, ale małe pisklaki, to z kolei i one potrzebują ciepła, nie mówiąc już o pożywieniu, a tu znowu sroki poza gniazdem, obydwie walczące o jego utrzymanie.

IMG_7879

Nie wiem na jakim etapie jest sytuacja w gnieździe, ale w ostatnich dniach zauważyliśmy, że sroki dobudowały do gniazda daszek – oczywiście z gałązek. Sroki nie zawsze budują daszki, ale cieszę się, że naszym się udało. To z pewnością podniesie szanse na przetrwanie małych sroczek.

Dzisiaj rano znów toczyła się batalia za oknem i zastanawiam się, kiedy wreszcie się to skończy: czy wronie się odechce, czy będzie walczyła do upadłego (lub do zwycięstwa).

To tyle moich spostrzeżeń. Srocza sprawa przejęła mnie na tyle, że zaczęłam szukać wiadomości dodatkowych na temat srok i wron.

Sroki (łac. Pica pica) kojarzą mi się z miastem – być może jako skutek nauki w szkole podstawowej na muzyce piosenki, opowiadającej o sroczce, która przyleciała z Garwolina do Warszawy w odwiedziny do swego kuzyna i tak jej się spodobało w stolicy, że postanowiła się w niej osiedlić (chciałabym podać autora tekstu i muzyki, ale nie znalazłam; jeśli odnajdę kiedyś odpowiednią książkę do muzyki, uzupełnię tę informację). Nie przypominam sobie natomiast żadnej piosenki ani wierszyka o sroczce ze wsi. Tymczasem Andrzej Kruszewicz w książce „Ptaki Polski”, w tomie 2, pisze, że sroki gniazdują w w górach do wysokości 800-900 m n.p.m. i granica ta przesuwa się ku górze. Można też spotkać sroki na terenach rolniczych, ale to już niezbyt często. I jednak moje skojarzenie było słuszne – według Kruszewicza sroki licznie występują w miejskich parkach i w pobliżu wysypisk śmieci (to nieciekawa lokalizacja moim zdaniem, ale ja nie jestem sroką i się nie znam). Sroki dobrze czują się w pobliżu terenów zaludnionych, a zmniejszanie się ich populacji na terenach rolniczych może się wiązać z obecnością kruków, będących dla srok silnym konkurentem, a także drapieżnych kun i jastrzębi, których na niezasiedlonych terenach przybywa [2].

Ciekawe, że im więcej w mieście srok, tym niżej budują gniazda. Istnieją pewnie jakieś granice w tym zakresie, ale tak właśnie pisze Kruszewicz. Na dodatek, aż 25 % srok nie buduje już daszka osłaniającego gniazdo. Coś mi to przypomina: rezygnacja z tradycyjnych, sprawdzonych przez lata, lecz pracochłonnych i czasochłonnych technologii w naszym ludzkim budownictwie, na rzecz nowoczesnych rozwiązań, dzięki którym domy powstają szybko i przy mniejszym nakładzie pracy, ale ich trwałość, a przede wszystkim wpływ na zdrowie mieszkańców pozostawia wiele do życzenia. Wracając do ptaków – na pewno gniazdo z daszkiem lepiej chroni pisklęta, niż takie niedopracowane. Kruszewicz bardzo interesująco opisuje zwyczaje ptaków, a że nie będę tu przepisywać książki, odsyłam do lektury, której skrócony opis zamieściłam w przypisie.

To jeszcze nie koniec. Pocieszające, w odniesieniu do sytuacji naszych zaokiennych srok i dobrostanu ich piskląt jest to, że przeciągający się wiosną chłód jest dla ptaków powodem do opóźnienia lęgów – czyli może nasze sroczki mają się dobrze. A przynajmniej niektóre, ponieważ dalej Kruszewicz pisze, że z 8 jaj, które przeciętnie składa sroka, przeżywają najwyżej 3 pisklęta i to właśnie m.in. na skutek drapieżnictwa wron [3]. To tylko jedna z przyczyn ginięcia małych sroczek, ale o tym już przeczytajcie sami w źródle, bo mi się smutno robi, kiedy o tym czytam, więc i pisać nie będę. Pamiętajcie jednak, że jeśli znajdziecie małą sroczkę, która wypadła z gniazda, bierzecie na siebie dużą odpowiedzialność. Jeśli sroczka zostanie oswojona, będzie karmiona i chroniona, później nie będzie już zdolna do samodzielnego życia. Warto oddać pisklę do placówki, która zajmie się nim i umożliwi mu wyrastanie w grupie, w otoczeniu najbardziej zbliżonym do naturalnego. Co moim zdaniem nie znaczy, że jeśli nie mamy dokąd odwieźć sroczki, należy zostawić ją kotom na pożarcie.

Zapomniałabym, a jeszcze kilka słów należy się wronom. Szukałam w literaturze wytłumaczenia przyczyn ataków na gniazda srok. Kruszewicz szeroko i zabawnie rozpisuje się na temat tego, jak wrony uprzykrzają życie innym ptakom, a także ludziom (odsyłam do lektury [4]), na przykład poprzez upuszczanie orzechów – w celu ich potłuczenia o asfalt oczywiście, jeśli jednak taki orzech rąbnie w samochód, to wgniecenie w karoserii niemal gwarantowane. O przejmowaniu sroczych gniazd informacji nie znalazłam. Może wronie wcale nie chodzi o gniazdo. Kruszewicz wspominał o drapieżności wron, a w dostępnej w internecie broszurze „Ptaki w mieście” Antoniego Marczewskiego jest napisane, że wrona, jako naturalny wróg sroki, reguluje jej liczebność [5]. Może w ten sposób, że wrona, jako ptak wszystkożerny, próbuje dorwać pisklęta mniejszej i słabszej sroki i zwyczajnie je pożreć (zaczynam się godzić z myślą, że tak jest – to przyroda sama w sobie). Nie jestem znawcą ptasich zwyczajów, jeśli więc ktoś z Was wie, czego i dlaczego chce wrona od sroki, chętnie się dowiem.

To tyle na dzisiaj. Jeśli będzie do czego wracać, napiszę co słychać u naszych srok.

IMG_7981

Ponieważ napisałam o ratowaniu ptaków, wymienię znalezione u Kruszewicza organizacje zajmujące się ochroną ptaków (dokładne dane są do odszukania w internecie):

Warszawa:

Azyl dla ptaków, Miejski Ogród Zoologiczny ptasiazyl.zoo.waw.pl/

Ministerstwo Środowiska https://www.mos.gov.pl/

Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków, ul. Czeska 15a lok. 1 http://stop.eko.org.pl/

Zarząd Główny Ligi Ochrony Przyrody http://www.lop.org.pl/

Olsztyn:

Komitet Ochrony Orłów http://www.koo.org.pl/

Lublin:

Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne http://www.lto.org.pl/

Kraków:

Małopolskie Towarzystwo Ornitologiczne http://www.mto-kr.pl/

Siedlce:

Towarzystwo Przyrodnicze „Bocian” http://www.bocian.org.pl/

Pionki:

Mazowiecko-Świętokrzyskie Towarzystwo Ornitologiczne http://m-sto.org/

Marki:

Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków http://otop.org.pl/

Białystok:

Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków http://www.ptop.org.pl/

Przemyśl:

Przemyskie Towarzystwo Ornitologiczne http://ptorni.tripod.com/pto.html

Kielce:

Towarzystwo Badań i Ochrony Przyrody http://tbop.org.pl/

Gdańsk:

Stacja Ornitologiczna Muzeum i Instytutu Zoologii PAN http://www.stornit.gda.pl/

Szczecin:

Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze http://www.ztp.org.pl/

Przypisy:

[1] Alan Alexander Milne. Kubuś Puchatek. [edycja dowolna]

[2] Andrzej G. Kruszewicz. Ptaki Polski. T. 2. Wyd. 2 zmienione. Warszawa: MULTICO Oficyna Wydawnicza, cop. 2016, s. 178-179.

[3] Tamże, s. 180.

[4] Tamże, s. 196-197.

[5] Antoni Markiewicz. Ptaki w mieście. Marki: Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, cop. 2014, s. 17.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s