Dziergonomia stosowana

Spódnica wielokolorowa z resztek

Zainspirowana spódniczką zrobioną pięknie przez Annikę, a znalezioną u Intensywnie Kreatywnej. Zachwyciłam się tą spódniczką od pierwszego ujrzenia i od tamtej pory chodziło mi po głowie, żeby wydziergać taki element odzieży. Niekoniecznie dla siebie, ale żeby wydziergać. Chętnie z ażurem, ale też niekoniecznie. Dnia pewnego zgłosiła się do mnie moja Siostra nieoceniona z taką właśnie potrzebą: spódniczkę! Doskonale – spódniczka powstała, z delikatnym wzorem ażurowym, ale do dzisiaj nie mogę się doprosić o dokumentację zdjęciową, w związku z czym ta na zdjęciu powyżej to nie jest spódnica mojej Siostry :). Jeśli w końcu się doproszę, to siostrzaną pokażę. A jeśli się nie doproszę, to przy okazji spotkania sama ją sobie sfotografuję. Tak więc dzisiejsza spódniczka to nie tamta. Bo ja zachciałam mieć spódnicę dla siebie i w dodatku miałam stos, a raczej spore pudełko końcówek włóczek do spożytkowania, takich krótkich kawałków od metra do kilkudziesięciu metrów (ilości podane na oko, bo nie mierzyłam), których oczywiście przecież nie mogłam tak po prostu wyrzucić. Początkowo myślałam o zagospodarowaniu tych włóczek na szal, ale świadomość ilości łączeń do pochowania, jaka mi powstanie, skutecznie mnie zniechęciła. Żeby nie było złudzeń, ja ich wszystkich nie pochowałam. Oto dowód:

IMG_8313

Zaszyłam tylko te, które by mi dołem wystawały, a reszta wisi, powiązana supełkami.

Wracając do genezy, tak się złożyło, że potrzeba dziergania spódnic mi po siostrzanej nie przeszła (nawet teraz po tej tutaj jeszcze mi nie przeszło), więc postanowiłam zrobić sobie wersję ciepłą, zimową. Tak, ja wiem, że na dworze lato – dziergałam ją w dużej mierze przy temperaturze wręcz nieprzyzwoitej nawet jak na lato (halo, pogoda? tu klimat umiarkowany, nie tropiki!). Inna sprawa, że ja w tym roku całkiem dobrze znoszę upały, zatem szło szybko na drutach najpierw nr 4, a potem nr 5. Nitki miałam różnej grubości, więc w większości przypadków łączyłam różne kolory, żeby uzyskać melanż. Początkowo chciałam tzw. ombre, ale po pierwsze: najwięcej miałam czerwonego, a stanowczo nie chciałam go na całej spódnicy; po drugie: kolory pasowały do siebie jak przysłowiowa pięść do oka i nie bardzo dało się z tego zrobić pięknie przechodzące barwy w pasującym do siebie następstwie kolorów. Tak więc jest melanż, który na zdjęciach wygląda tak sobie (światło w mieszkaniu niedomaga po południu), a w rzeczywistości wygląda naprawdę ciekawie. Na tych zdjęciach to mi prawdę mówiąc wygląda jak malowane.

IMG_8306

Kolorów używałam następujących: czerwony (jeszcze mi wielka kula została – będzie na szydełkową chustę), żółty (użyłam go tylko dla ożywienia całości, bo wszystkie motki razem w pudle wyglądały strasznie ponuro), fioletowy (wreszcie się skończył, a miałam go sporo; zakręcony sweter z poprzedniego wpisu jest właśnie z tego fioletu zrobiony), kilka odcieni zielonego, brązowego, czarny, mały kawałek błękitnego, niewiele więcej cielistego, trochę kremowego, a właściwie bardziej ecru, dwa odcienie różowego, jasny fiolet w małej ilości i trochę beżowego. Chyba więcej nie było :)

U góry spódnica ma wywinięty i przyszyty pasek, w który wciągnęłam szeroką gumę. Na tym odcinku na pasek dziergałam spódnicę w rzędach dżersejem prawym, potem jeden rząd oczkami lewymi, potem już dalej prawymi i po kilku centymetrach potrzebnych na wywinięcie przeszłam do dziergania w okrążeniach. Po zakończeniu pracy na drutach, ten początek robótki wywinęłam, załamując dzianinę wzdłuż wspomnianego rzędu lewych oczek i przyszyłam od lewej strony. W ten sposób powstał tunel, w który właśnie wciągnęłam gumę (i zszyłam jej końce rzecz jasna 🙂 ). Większość okrążeń jest robiona dżersejem prawym, ale dla urozmaicenia dodałam kilka francuzem i ryżem, co było kiepskim pomysłem, bo mi teraz biodra poszerza. A mierzyłam w trakcie! Tylko, że po praniu spódniczka wyciągnęła się o jakieś 20 cm – i w sumie bardzo dobrze, bo zimowa powinna zakrywać kolana, a więcej resztek włóczek nie miałam, żeby ją po prostu wydziergać dłuższą (tylko ta czerwień). Osobiście pomogłam spódnicy w wydłużaniu po praniu 🙂

Nie spodziewałam się, że ciuch z takiego pomieszania wyjdzie taki podobający mi się :) Przyda się zimą do ciepłych rajstop. Nerki mi nie będą marzły.

IMG_8308
Zrobić sobie zdjęcie w locie z samowyzwalacza – to nie jest prosta sprawa.

Włóczka na samym dole jest trochę kudłata i dlatego wygląda, jakby była kudłata :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s