Dziergonomia stosowana

Zeszłoroczne, czyli nadrabianie zaległości

Już ponad rok minął, odkąd w promocji zorganizowanej przez Renatę Witkowską nabyłam dwa wzory: na chustę Floating Colors i szal Drops on the Spiderweb. Chusta ciągle czeka na moje zasoby czasowe, bo włóczkowe na pewno by się znalazły, ale wolę o nich nie myśleć, by nie podnosić sobie ciśnienia posiadaniem wzoru, gotowego pomysłu na włóczki, a nie posiadaniem czasu na realizację projektu. Dość szybko natomiast zabrałam się za ażurowe krople na pajęczynie, na które miałam kilka pomysłów koniecznie natychmiast do wypróbowania. Zaczęłam od wersji – jak dotąd jedynej, ale na pewno nie ostatniej – z włóczki mohairowej. Miałam nieokreśloną ilość (na cewce) Moherku z Aniluxu (kolor rzeczywisty to piękny szmaragd lub może morski, najbliżej prawdy są zdjęcia wykonane na tle ściany), kupionego z przeznaczeniem na chustę lub szal. I właśnie o tej włóczce myślałam, kiedy wybrałam z galerii projektów Renaty te krople na pajęczynie.

Z uwagi na to, że szal powstał kawał czasu temu, nie pamiętam zbyt wielu szczegółów jego tworzenia. Najbardziej mi doskwiera jednak co innego, co zdarza się w zasadzie zawsze, gdy piszę o projekcie za późno, nie od razu po jego powstaniu: zapominam emocje i przeżycia, zapominam przemyślenia, jakie towarzyszyły dzierganiu. Jeśli projekt jest umiarkowanie zajmujący, że się tak eufemistycznie wyrażę, wówczas często robię przerwy, na przykład na notatki. Zapisuję sobie przemyślenia w miarę na bieżąco. Co innego, gdy mnie dzierganie wciągnie do tego stopnia, że nie mam ochoty odkładać drutów, by zapisać cokolwiek. Przeważnie liczę na to, że zdołam w miarę szybko opisać i obfotografować gotową rzecz, na tyle szybko, by opis powstawał na świeżo, jeszcze pod wpływem tych uczuć, pod wpływem których byłam w trakcie dziergania. Niestety, tym razem mi się nie powiodło. Szal mnie wciągnął, oczka na drutach przesuwały się sprawnie i bardzo radośnie, nie zrobiłam żadnych notatek „emocjonalnych”, ale ale… Przypominam sobie, że już ten projekt dodałam na Ravelry, a tam – bardzo proszę – jakieś notatki znajduję. Cóż ja tam napisałam… A tak, wszystko się zgadza: że szal jest piękny, bardzo przyjemny w tworzeniu i że ma atrakcyjną konstrukcję. Tutaj dodam moje przemyślenie powstałe przy okazji jednego z ostatnich wzorów Reni, z którym miałam do czynienia, a mianowicie, że właściwie każdy z tych Reniowych projektów to dla mnie lekcja czegoś nowego, przy czym chyba na pierwszy plan wysuwają się pomysły konstrukcyjne Reni, ja nie wiem, jak ona wpada na te pomysły, jednak wierzę, że Jej głowa jest nieskończonym źródłem możliwych do wykonania na drutach układów oczek i rzędów lub okrążeń, zupełnie niespodziewanych i zaskakujących dla odtwórcy. Może komuś innemu byłoby łatwiej samemu takie rzeczy obmyślić i stworzyć, ale dla mnie to jest często jak nowa nowość. I jeszcze jedno: postanowiłam, że będę sobie spisywać wszystkie sztuczki, których można się na projektach Reni nauczyć, bo jest tego tyle, że nie spamiętam bez notatek, a one bardzo pożyteczne są. Koniec dygresji.

W tym szalu urozmaiceniem w pracy jest nie tylko ażur, ale i konstrukcja właśnie. Teraz przypominam sobie, że wzór jest stosunkowo prosty do przyswojenia i można dziergać z pamięci, co jednak może okazać się zgubne, jak było w moim przypadku: rozpędziłam się i nie policzyłam poprawnie liczby rzędów w jednej sekcji, nie zauważyłam tego dość długo i potem oczywiście musiałam spruć spory kawałek. To nie jest przyjemna sprawa, szczególnie jeśli włóczka jest kudłata, na dodatek dochodzi świadomość bezmyślnie straconego czasu, toteż zeźlona, odłożyłam robótkę na jakiś czas. Wróciłam do niej, gdy moje emocje opadły i już bez nerwów dziergałam sobie do końca.

Wracając do moich zapisków na Ravelry, kopiuję, co następuje: ogromną zaletą szala jest możliwość wykonania go w zasadzie z dowolnej włóczki, uważam, że nawet słabo blokująca się da dobry rezultat, tyle że ażur nie będzie wtedy zbyt dobrze wyeksponowany. Mój szal przed blokowaniem był gęsty, prawie nie jak ażur, a wyglądało to tak ładnie, że przez chwilę zastanawiałam się, czy go w ogóle blokować :). Po zablokowaniu stwierdzam, że obydwie wersje mają swój urok.

Dodam jeszcze tylko dane techniczne. Włóczka to wspomniany Moherek z Aniluxu, druty nr 4,5 i z tego wyszedł mi szal o wielkości 52 x 160 cm i wadze 110 g.

Za jednym zamachem napiszę krótko o drugim projekcie Renaty, który odtworzyłam w ubiegłym roku. Chciałam go testować, ale nie miałam szans zdążyć w wyznaczonym terminie, więc powolutku wydziergałam go w późniejszym czasie. To przepiękna chusta Ribbons and Bows, której budową, czy może raczej pomysłem na budowę Renia zaskoczyła mnie jak chyba nigdy wcześniej. Bardzo, bardzo oryginalnie, a jednocześnie jasno i z głową wymyśliła i opisała Renia ten czarujący projekt. Jedna rzecz, która nie była w stanie mnie oczarować, to chwosty, ale one są tutaj całkowicie dowolne no i ja nie miałam woli, by je dodawać.

Jako że chustę tworzyłam poza konkursem, włóczkę wybrałam z zapasów sentymentalnych, czyli niewiadomego składu i grubości, natomiast bardzo mi zależało na tej właśnie kombinacji, dlatego w sumie dobrze, że nie zdążyłabym z testem (do testów wybieram tylko włóczki o określonych parametrach, nie no name’y). A w mojej głowie od dawna tlił się taki pomysł na zabawę mozaiką, który tutaj mogłam zastosować i sprawdzić, co z tego wyjdzie: różne grubości i właściwości użytych włóczek. Od razu napiszę, że udało się doskonale i z efektu jestem niezmiernie zadowolona. Bo to było tak, że kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tę chustę u Reni, ujrzałam na niej takie jakby azteckie wzorki (to, co w mojej chuście jest jasnym kolorem) i już wiedziałam, że bezwzględnie muszę ją wydziergać i to nie za rok ani dwa, ale już się za nią musiałam zabrać, by wprowadzić mój pomysł w życie i wyeksponować te szlaczki w zamierzony sposób, czyli wykonać je z włóczki grubszej, a jako tło użyć włóczki cieńszej. Wybrałam zatem dwie włóczki, które osobno wyglądały nieciekawie, ale kiedy je położyłam jedną przy drugiej – niemal podskoczyłam z radości nad cudownością tego połączenia, które wygląda dla mnie jak coś bardzo konkretnego: milka (była kiedyś taka dwukolorowa, o ile dobrze pamiętam). To nie ma być reklama czekolady, ale nie mogłam się oprzeć napisaniu o tym. Czekolada mleczna z białą, albo, idąc dalej: kawa z kremową pianką… coś bardzo miłego i smakowitego w każdym razie. Włóczka czekoladowa jest cienka, włóczka śmietankowa jest ze dwa razy grubsza i do tego trochę puchata, ale też taka trochę skręcona, że miejscami jest grubsza, a miejscami cieńsza, przy tym lekko falowana. Czekoladowa jest prawdopodobnie bawełną albo czymś innym o zerowej elastyczności. Elastyczność włóczki jasnej również pozostawia wiele do życzenia, ale to raczej akryl lub mieszanka wełny z akrylem. Mozaika z mało sprężystych włóczek nie idzie tak gładko, jak z rozciągliwych, jednak nie traktowałam tego tym razem jako przeszkody czy trudności, bowiem nie spieszyłam się z projektem, który sam w sobie jest tak interesujący, że nawet słabo współpracująca włóczka nie jest w stanie sprawić, by przerabianie oczek się sprzykrzyło. Przy tym znów nauczyłam się nowych sztuczek, które są wspaniale wytłumaczone przez Renatę w postaci zdjęciowego tutorialu.

Do produkcji chusty użyłam drutów nr 3, dostosowanych do cieńszej włóczki. Zużyłam w sumie 320 g włóczki. Chusta wyszła mi bardzo duża (jak na moje kryteria), dłuższa krawędź mierzy ponad 2 metry. Z tego względu nie blokowałam jej szczególnie mocno, starałam się natomiast jak najlepiej zachować ząbkowany brzeg, który jest moim zdaniem uroczy i stanowi techniczny majstersztyk, co pewnie potwierdzi każdy, kto brał ten projekt na warsztat.

Mogłam napisać o tym na początku, ale niech już będzie na koniec: to, że pokazuję dawno ukończone projekty nie jest spowodowane jakąkolwiek niedyspozycją i nie ma związku z uszkodzonym w kwietniu palcem wskazującym. Po prostu nadrabiam. Palec natomiast ma się świetnie i jego szybki powrót do stanu nieutrudniającego dzierganie jest przyczyną, dla której powyższy tekst ukazuje się dopiero dzisiaj. Wybrałam dzierganie zamiast pisania. Dzierganie mozaikowego koca, o którym wspomniałam poprzednio i który szczęśliwie ukończyłam kilka dni temu. Postanowiłam na jakiś czas przerzucić się na małe projekty, zatem nie będzie już problemem długotrwały zakaz pisania, jaki narzucam sobie sama, gdy mam na drutach coś dużego nie dla siebie, czy w ogóle nie dla siebie, lecz dla kogoś, kto czeka. A ja lubię pisać i właśnie, że nie będę brała na siebie zadań, które będą mnie przerastać, w szczególności pod względem czasu, jaki trzeba im poświęcić. Przynajmniej narazie, bo nie wiem, ile wytrzymam nie podejmować wyzwań. Tymczasem dziękuję za każde ciepłe słowo, które otrzymałam od Was przy ostatnim wpisie. Palec zagoił się w ciągu kilku dni, potem jakiś czas jeszcze czekałam, aż skóra wróci do normalnej grubości, a teraz nie ma prawie śladu po cięciu i tylko ja chyba mogę zauważyć, że jest na nim maluteńki ubytek ciała.

18 myśli na temat “Zeszłoroczne, czyli nadrabianie zaległości

  1. Szal ma cudny kolor, a chusta to jedna z moich ulubionych. W sumie zrobiłam je trzy, jedna dla siebie i dwie dla sióstr. Każda w innym kolorze i każda zachwyca. Czekam na kocyk robiony mozaika, to dopiero wyzwanie 🙂🌼.

    Polubienie

  2. Witaj po krótkiej przerwie! Dobrze słyszeć, że palec szybko się zagoił i ciągle pięknie dziergasz :)))
    Niesamowite, jak różni się kolor szala, w zależności od oświetlenia! Śmiało możesz nabierać, że to dwie różne dzianiny 😉 Testowałam dla Reni ponczo ściegiem ‚kropel na pajęczynie’. Faktycznie, jest łatwy i wciągający, można się zapędzić i przeoczyć błąd. Przekonałam się na nim, iż prucie przy ażurach, szczególnie z taką ilością narzutów, jest męczarnią i teraz uważam. A Ty jeszcze miałaś moher do prucia, oj, oj. Aktualnie też robię test dla Reni :))) Wszystko co napisałaś o jej wzorach – potwierdzam!!!

    Polubienie

    1. Testy dla Reni to wspaniałe wyzwania, zawsze gdy mam możliwość w nich uczestniczyć towarzyszy mi dreszczyk emocji. Także radosnego testowania! 🙂
      Prucie ażurów to w ogóle jest ciężka sprawa i już chyba ten mój mohair mniej kłopotliwy, bo pruł się przyzwoicie jak na mohairy. Wiem dobrze, co znaczy cofać rzędy przy cieniutkich i gładkich włóczkach… zgrozzzza. One prują się same i często aż za dobrze. Mohairowe włoski, o ile nie posklejają się upiornie, przynajmniej powstrzymują oczka przed pruciem niekontrolowanym.
      Dziękuję za wszystkie dobre słowa :):):)

      Polubienie

  3. Cudne są te dzianiny, wspaniale dobrałaś kolory do wzorów. Ja robiłam dwa projekty Reni i na tej podstawie śmiało potwierdzam wszystkie dobre słowa pod adresem tej projektantki. Ząbkowany brzeg mozaikowej chusty to arcymistrzowstwo! Gdyby nie fakt, że ręce i druty mam wciąż zajęte to pewnie sięgnęłabym po kolejne projekty, sytuacje takie jak test czy promocje działają mobilizująco:-) Rozbieżności czasowe między dzierganiem a publikacją mają wpływ na to co się potem pisze, wiele szczegółów umyka, za to po jakimś czasie użytkowania lepiej poznaje się dzianinę, czasem okazuje się że świetnie pasuje do rzeczy, których wcześniej nie brało się pod uwagę albo po prostu okazuje się co jest praktyczne i chętnie noszone. Twoje prace wyglądają właśnie na takie ulubione:-)

    Polubienie

    1. No i proszę, wszyscy to samo piszą o współpracy z Renią i jej projektach (ciekawe czy się rumieni z uzasadnionej radości) :):):)
      Tak, masz rację, że po czasie zapomina się pewne aspekty produkcyjne, ale dochodzą inne, użytkowe. Te dwie rzeczy to nie dla mnie akurat, wydziergałam je dla samego dziergania, więc się nie wypowiem, ale mam nadzieję, że będzie z nich pożytek.
      Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

  4. Zgadzam się z przedmówczynią, że szal w różnym świetle wygląda jak dwa różne projekty,ale trudno byłoby mi zdecydować, który kolor ładniejszy, bo oba są ładne. Mozaika, to ciągle nieodkryty przeze mnie ląd. Wiem, że kiedyś spróbuję i pewnie przepadnę;-) Projekty Reni zachwycają, Twoja wersja wzoru również.

    Polubienie

    1. Ja tam stanowczo wolę ten rzeczywisty kolor szala, jest bardziej stonowany.
      No wiesz, tyle czasu opierać się mozaice… Ale z drugiej strony, musisz się liczyć z tym (wiem, wymądrzam się), że jak wpadniesz do mozaikowego morza, to może się zdarzyć, że zapomnisz o istnieniu skarpetek. No chyba, że będziesz tworzyć mozaikowe skarpetki, a jestem całkowicie przekonana, że to by było w Twoim wykonaniu coś wspaniałego. Także powodzenia, nie zwlekaj!

      Polubienie

  5. Jak ja Cię rozumiem, bo wszystko, co napisałaś o projektach od Reni, to czysta prawda. Kiedyś też przyglądałam się tym kropelkom, ale po prostu brak czasu na wszystko, co nam się podoba. Przy mozaice też doszłam do wniosku, że jak się w niej zanurzysz, to już na zawsze. Co do doboru włóczek też stwierdziłam, że czasami to co podoba się w motkach, na mozaice nie układa się, przy testowaniu serduszek z tym się zetknęłam. Bardzo ładne zdjęcia, a szczególnie przy drewutni. Pozdrawiam serdecznie i życzę abyś miała czas i na dzierganie , i na pisanie.

    Polubienie

  6. Dobrze, że z palcem jest już OK.
    Cieszę się Olu, że lubisz moje wzory. Widziałam już ten szal i chustę na Ravelry. Pięknie Ci wyszły!
    Pozdrawiam serdecznie!

    Polubienie

  7. Przepiękne obie chusty (parafrazując niby stare a nowe 😀), ale mnie urzekł ten kropelkowy. Ja sìę nie nadaję do testów, próbowalam, ale terminowe dzierganie mnie nie mobilizuje, a wręcz odwrotnie. Dlatego skoczę po gotowy wzór. Zdrowia życzę i pięknych udziergów. Elwira.

    Polubienie

    1. Bardzo dziękuję za tak miłe słowa i cieszy mnie, że moje prace się podobają. No i nie ukrywam, że niezmiernie mnie cieszy, gdy mogę zareklamować i zarekomendować twórczość Renaty 🙂 Także radosnego dziergania!
      Za życzenia również z całego serca dziękuję! Wszystkiego pięknego i dla Ciebie 🙂

      Polubienie

  8. Piękne projekty! Ta chusta mnie ciekawi bardzo! Nie wpadłabym na to, że można do niej użyć dwóch tak różnych włóczek i uzyskać taki wspaniały efekt! Jak to dobrze podejrzeć takie fajne rozwiązania! Cieszę się bardzo, że palec już w porządku! I czekam z niecierpliwością na ten koc – to dopiero będzie coś wspaniałego!

    Polubienie

  9. Cieszę się, że z palcem dobrze, bardzo się cieszę. 🙂 Czyż to nie brzmi magicznie: Ażurowe krople…wspaniały szal. Chusta jest dla mnie ideałem, jest zachwycająca, barwy śliczne i jej opis. Wielu zwyczajnie coś tam robi, niewielu oddaje temu kawałek siebie, Ty to zdecydowanie czynisz, jestem zachwycona!!!! Życzę Ci weekendu pełnego szczęścia, dziękuję, że jesteś w moim życiu. ❤

    Polubienie

    1. Agnieszko, dziękuję Ci z całego serca za Twoje słowa, takie serdeczne. Czytasz to, co piszę i wszystko odczytujesz tak jak w rzeczywistości jest.
      Wiesz, ja też odczuwam wdzięczność za Ciebie, jesteś takim aniołem, który pojawia się, by rozświetlić życie, nawet jeśli wydaje się, że już i tak jest jasno. Nie mówiąc już o tym, jak promienne są Twoje słowa, gdy dni są ciemne. Mam niezmierzone szczęście, teraz to czuję, że Bóg zsyła mi anioły na każdą potrzebę. Jesteś jednym z nich 🌼 Dużo zdrowia i słońca w sercu 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s